sobota, 13 września 2014
Czyżby, ten tego, endorfiny?
Już są, w swej dziwaczności, bulwiastości, chropowatości, plamiastości i krogulczości. Dynie ozdobne. Za 3 takie sztuki 7 zeta na targu w Pruszkowie. Good deal.
Ależ dziś było gorąco! Tropikalne ciepło lepiące się do skóry. Aktualnie czytam "Jedz i biegaj" Scotta Jurka (Principessa wypożyczyła mi z biblioteczki Leśnego Luda - on oczywiście ma egzemplarz z autografem samego Guru i specjalnym ultramaratońskim namaszczeniem) i kompletnie nie wiem, jak można przebiec Bad Water w temperaturze 40 stopni. Nie mieści się to w mym zakresie postrzegania świata. Widziałam jego zdjęcie w połowie, jak leżał w wannie lodu. Mnie orzeźwiający prysznic też już tak dawno nie ucieszył ;-)
Ale i tak było bardzo fajnie. Nie wiem, czy to zasługa pogody, piątku, czy biegania, ale wróciłam dziś z treningu w świetnym humorze. Czyżby, czyżby, azaliż, tego, tego? Endorfiny? ;-)
Oby!
ziuba biegacz
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz